Stojąc nad zamrażarką pełną lodów wszelakich smaków, kolorów i kształtów, moje oczy powoli zwracają się ku tym jednym, jedynym, które dają prawdziwą rozkosz podniebienia. Zamknięte w niepozornym, a jednak aż pół litrowym kubełeczku. Do wyboru są ciasteczkowe, czekoladowe, o smaku słonego karmelu… Jednak dobrze wiem, które będą mi smakowały najlepiej. Dlatego nie pozostawiając sobie chwili na zawahanie sięgam po waniliowe z orzechami makadamia. Kiedy lody lądują w koszyku czuję małą ekscytację. Wędruję przez sklep, w kierunku kasy. Pospiesznie wracam do domu i wrzucam pojemnik z lodami do zamrażalnika, co by się zdobycz nie rozpuściła i nie trafił je szlag.

I tak sobie grzecznie lody czekają na mnie w mrozie, aż przyjdzie ten dzień, ta chwila, kiedy je otwieram (przyznaję, zwykle długo czekać nie muszą). Czasem przekładam porcje do miseczki, a czasem bezwstydnie wyjadam łyżeczką prosto z kubełka. Są pysze, słodkie i przyjemnie chłodne. Ciężko jest je grzecznie odłożyć do zamrażalnika. One wciągają, a nawet odłożenie na chwile, nie daje gwarancji, że zaraz znów do nich zakuknę, z orężem w postaci kolejnej łyżeczki w dłoni.

Zwykle kończy się to pochłonięciem całego opakowania w jedno popołudnie. Wcale nie czuję się najedzona po zjedzeniu takiej porcji lodów, prędzej zasłodzona. Efekt jest jednak taki, że przychodzi świadomość, że zjedzenie tych przepysznych lodów doładowało mój aktualny bilans kaloryczny o prawie 1000 kcal dosłownie w kilka/kilkanaście minut. Gdybym miała spożyć tę samą ilość kalorii jedząc owoce czy warzywa to pod koniec jedzenia miałabym wrażenie, że zaraz pęknę albo nie byłabym tego w stanie zrobić…

Prawda jest taka, że wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że są produkty spożywcze, które tak na nas działają. Mają wysoką smakowitość dzięki zawartym w nich odpowiednim połączeniu cukru, tłuszczu i soli. Sprawiają, że zdolność logicznego myślenia odchodzi na bok wraz z naszą silną wolą.

Być może na Ciebie działają tak chipsy, krakersy, czekoladki, batoniki, ciasteczka, żelki lub herbatniki. Ja wiem, że u mnie to tak działa właśnie z tymi lodami. To nie bierze się z nikąd. Fakt, że produkty te tak bardzo nam smakują zwykle stanowi efekt badań producenta nad tym jakie ilości danych składników powinny znaleźć się w produkcie. Jest to działanie zamierzone.

Co możemy z tym zrobić?

W tym miejscu pozostaniemy w temacie wspomnianych lodów, jednak śmiało można by tu podstawić cokolwiek innego, czyli to co akurat Wam sprawia problemy.

Możliwości

Opcja 1: Nie kupuj lodów

Prosta sprawa. Na zakupach omijasz zamrażarkę z ulubionymi lodami. Dzięki temu, nie musisz toczyć boju, sam/a ze sobą o to czy zjesz ich tylko trochę, czy pożresz całe. Oszczędzasz sobie nie tylko kłopotu, ale i pieniądze i kalorie. Szczególnie uniknięcie ryzyka przypadkowego pochłonięcia 1000 kcal jest istotnym plusem tego rozwiązania. Spalenie takiej ilości energii zajęłoby sporo czasu.

Opcja 2: Kupujesz lody

Nie ma nic złego w wyborze tej opcji pod warunkiem, że konsumpcja tego typu produktów o wysokiej smakowitości i gęstości energetycznej, będzie sporadycznym, okazjonalnym elementem żywienia.

Metodą na to by ograniczyć spożycie lodów do mniejszej porcji może być odłożenie z pojemniczka określonej ilości i dodanie do niej owoców – najlepiej świeżych lub mrożonych. Na pewno nie tych ze syropu.

Dodanie owoców zwiększy objętość posiłku, ale też dostarczy witamin i błonnika pokarmowego. Jest większa szansa na to, że lodami z owocami szybciej się nasycisz i nie będziesz mieć już ochoty na dokładkę.

Jeszcze innym możliwym rozwiązaniem jest poszukanie w sklepach lodów o obniżonej kaloryczności. Wiem, że w niektórych polskich dużych miastach można znaleźć zagraniczne produkty, które przy podobnej pojemności (ok. 500 ml) dostarczają tylko 300-350 kalorii. To aż 2/3 mniej niż moje ulubione lody waniliowe z orzechami makadamia!

Przyznam, że sama nie raz robiąc zakupy w dużych marketach w Poznaniu zachodziłam do zamrażarek, by poszukać takich odchudzonych lodów. Niestety, jeszcze nigdy ich nie znalazłam. Może Tobie bardziej się poszczęści.

Opcja 3: Robisz własne, domowe, lody

Do wyboru tej opcji, chcę Cię szczególnie zachęcić. Samodzielne przygotowanie lodów wcale nie jest trudne. Można wypróbować połączenia smaków, które najlepiej będą odpowiadać naszemu podniebieniu. Zajmie to nieco więcej czasu niż wyciągnięcie opakowania ze sklepowej zamrażarki, ale będziesz mieć pełną świadomość tego, co dokładnie znajduje się w Twoich lodach. Jeśli nie masz doświadczenia w przygotowywaniu domowych lodów to poniżej znajdują się trzy proste przepisy, które możesz wypróbować na początek.

Lody czekoladowe

czekoladowe lody na patyku

Składniki:

  • puszka mleczka kokosowego
  • 4 łyżki erytrytolu
  • 1 łyżka skrobi ziemniacznej
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • mini szczypta soli

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki umieszczasz w garnku i podgrzewasz na średnim ogniu. Kiedy masa zacznie bulgotać, skręcasz ogień na mały i mieszasz jeszcze moment. Zestawiasz z ognia i przekładasz do foremek. Gdy masa przestygnie, foremki umieszczasz w zamrażalniku i schładzasz conajmniej kilka godzin.

W przypadku problemu z wyjęciem loda z foremki, możesz umieścić ją na chwile pod bieżącą wodą i ponownie spróbować wyjąć.

Proteinowe lody malinowo-bananowe

lody malinowo-bananowe podane w zielonym kubku

Składniki:

  • 100 g mrożonych malin
  • 150 g mrożonego banana
  • porcja odżywki białkowej – o smaku waniliowym, bananowym lub malinowym

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki umieść w robocie kuchennym lub misce i blenduj z kilkoma przerwami. W przypadku robotów kuchennych jak Thermomix lub Speedcook – otwórz naczynie i zbierz składniki, które znalazły się w górnej części misy, ponownie włącz. Całość powtarzaj aż masa stanie się gładka. Możesz zjadać lody odrazu lub przełożyć do pojemnika i włożyć do zamrażalnika.

Lody solony karmel na bazie mleczka kokosowego

lody na bazie mleczka kokosowego o smaku solonego karmelu

Składniki:

  • 8 suszonych daktyli
  • 2 puszki mleczka kokosowego
  • 1 miarka odżywki białkowej o smaku solonego karmelu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli

Sposób przygotowania:

Puszki z mleczkiem kokosowym wstawiasz na noc do lodówki. Rano zalewasz daktyle wrzątkiem i zostawiasz do namoczenia przynajmniej na pół godziny. Po tym czasie daktyle odcedzasz i blendujesz z ekstraktem waniliowym. Z lodówki wyciągasz mleczko kokosowe, otwierasz i wybierasz łyżką stałą część, która osadziła się w górnej części puszki. Tą stałą część mleczka kokosowego dodajesz do daktyli wraz z pozostałymi składnikami. Dokładnie blendujesz, a następnie przekładasz do pojemnika, w którym wstawiasz masę do zamrażarki. Po 2-3 godzinach wyjmujesz opakowanie i blendujesz raz jeszcze (masa nie powinna się jeszcze całkowicie zmrozić). Odstawiasz ponownie do schłodzenia aż całość stężeje.

Coś innego sprawia Ci problem?

Jeśli dla Ciebie kłopotliwym produktem, który łatwo zjadasz w dużych ilościach, jest coś innego, to z pewnością w internecie znajdziesz przepisy na ich odchudzone wersje. Zapytaj wujka Google, wyszukaj na Pintereście albo poszperaj na Instagramie.

Polecajka

Dla lepszego zgłębienia tego jak to się dzieje, że wiele sklepowych produktów smakuje nam aż tak bardzo, polecam książkę pt.:

Cukier, tłuszcz, sól

Michael Moss

Dodaj komentarz